niedziela, 21 maja 2017

wakacje

Nareszcie we wtorek po południu oficjalnie zaczęły mi się wakacje i czuję się taka szczęsliwa z myślą, że warto było dobrze się przygotować do matur, a teraz nie martwić się tak bardzo o wyniki. Do czerwca muszę zająć się jeszcze jedną rzeczą, czyli egzaminami na architekturę. Trochę późno olśniło mnie, że architektura to ten jedyny kierunek jaki mi się podoba, ale wiem, że nie podaruję i muszę spróbować. Przygotowuję się sama, co oznacza niestety większy stres. Próbowałam znaleźć sobie korepetytora, ale zawiodłam się na każdym do którego napisałam i stwierdziłam, że najlepiej jeśli będę liczyć tylko na siebie.
 Teraz mam dużo więcej czasu dla chłopaka, przyjaciół i na mnóstwo rzeczy jakie zaniedbałam przedtem. Mam zamiar też nadmiar czasu przeznaczyć na ćwiczenia, bo nie oszukujmy się, ale kto mając więcej wolnego nie pomyślał o zadbaniu o swoją formę. Poza tym chyba dobrze byłoby w końcu zmienić wygląd bloga, bo ten jest tu już zdecydowanie za długo jak na mnie.
Kto z Was też już zaczął wakacje? ♥

czwartek, 11 maja 2017

matury

Hej kochani ♥ Haha, jednak to prawda, że po długiej przerwie bardzo cięzko zdecydować się o czym napisać. Może zacznę od tego, że przez ostatnie miesiące moje życie kręci się tylko wokół matur i pzygotownia na egzaminy na studia. Zawsze kiedy coś sobie zaplanuję albo uprę się, że coś ma być jak tego chcę to zrobię to chodźby nie wiem co. Ostatnio musiałam podjąć kilka ważnych decyzji co stawiam na pierwszym miejsu i co jest dla mnie najważniejsze. Każdy chociaż raz chyba tak miał.
Do tej pory jestem bardzo zadowolona z tego jak poszły mi egzaminy (no może oprócz rozszerzonej matematyki, wiecie). Dziś o 13 miałam ustny angielski i jestem ogromnie zadowolona, bo zdałam go na 100%, niepotrzebnie byłam taka zestresowana, tymbardziej że egzaminator był bardzo miły i podobało mu się moje imię haha.  Jeszcze tylko kilka dni do końca, 16 napiszę geografię i czekają mnie najdłuższe wakacje w życiu jeej!

Poza tym przyłożyłam się w końcu do dbania o moje włosy, odstawiłam prostownicę, suszarkę, szampony z sls i odżywki, za to zaczęłam używać różnych olei i już widzę ogromną rożnicę. Na początku byłam załamana jak bardzo się puszyły i kręciły, bo naturalnie są proste. Z każdym myciem jest tylko lepiej, Kilka dni temu ścięłam też końcówki, no może całkiem sporo bo jakieś 5 cm, ale jestem bardzo zadowolona, bo teraz mogę zapuszczać swoje wymarzone zdrowe włosy. Za jakiś czas kiedy będzie widać większą różnicę myślę, że zrobię taki post, hm?





Ktoś jeszcze jest w trakcie pisania matur? Jak Wam idzie? ♥